10000 lawendy i 5 mistrzów.

Lawenda (Lavandula L.) to roślina, którą chyba nikomu nie muszę przedstawiać. Od wieków uprawiana w krajach śródziemnomorskich, a od niedawna (okres powojenny) również na terenie Polski, w jej cieplejszych rejonach. Łacińska nazwa Lavandula pochodzi od słowa lavare i oznacza „myć się”. Już w czasach starożytnych dodawano lawendę do wody, w której kąpano się. Dym ze spalonych gałązek  wykorzystywano jako kadzidło. Przypisywano jej także nadzwyczajną moc w walce z chorobami zakaźnymi.

Lawenda ma bardzo szerokie zastosowanie. Wykorzystywana jest w medycynie, kosmetyce, kuchni i w ogrodzie. Lawenda wytwarza duże ilości fitoncydów, czyli związków lotnych wytwarzanych przez różne części roślin, czyli kwiaty, łodygi, liście i korzenie. W medycynie ma szerokie zastosowanie. Lawendowe napary zalecane są w zaburzeniach trawiennych, stanach depresyjnych, bezsenności, jak również w bólach głowy. Poleca się je do płukania w stanach zapalnych jamy ustnej i gardła oraz przy nieświeżym oddechu. Łyżeczkę lawendowej nalewki należy profilaktycznie stosować o okresie przeziębień. Zewnętrznie używa się jej do nacierania przy kłopotach z bólami mięśniowymi. Olejek lawendowy wykorzystywany jest do produkcji kosmetyków, perfum, mydeł, kremów i toników.  Lawenda zaliczana jest do roślin łagodzących różne podrażnienia zwłaszcza przy cerze wrażliwej. W kuchni poleca się ją do różnych potraw. Jej kwiaty można kandyzować, liście dodawać do tłustych mięs a gałązki wykorzystywać do aromatyzowania dymu przy pieczeniu mięs na ruszcie. Zapach lawendy działa odstraszająco na mole, ale także po włożeniu kwiatów w saszetki aromatyzuje bieliznę. Jest wykorzystywana w szeroko pojętej aromaterapii jako środek relaksacyjny.

Lawenda  jest  również rośliną ozdobną, z długą  szypułką, na której  znajdują się charakterystyczne kłosowate kwiatostany i właśnie ta cześć, tej “renesansowej” rośliny, dostała się w ręce  mistrzów florystyki, których zadaniem było wykorzystanie lawendy w tworzonych przez siebie pracach florystycznych.  Nieprzypadkowo, miejsce pokazu, również rodem z  francuskiej Prowansji,  pachniało lawendą, ponieważ scena pokazowa była otoczona ponad 10000 tysiącami krzewinek lawendy. Na jej pokładzie, występujący w parach lub solo, pięciu mistrzów florystyki, z różnych stron Polski (o sylwetkach mistrzów, możesz przeczytać tutaj https://floraplus.pl/florystyka/silna-lawenda-mistrzowski-pokaz-florystyczny-25-07-2021)  przez 2 godziny propagowało florystykę dla szerokiego audytorium.

 


Z perspektywy uczestnictwa na wielu pokazach florystycznych, był to pokaz inny, niż te, które miałem przyjemność obserwować. Zdecydowana większość odbiorców, nie była związana z branżą florystyczną. Mistrzowie, których w tym   miejscu wymienię- Różę Marciniak, Renatę Wieczorek, Łukasza Dopieralskiego oraz Marcina Wańkę i Rafała Kawałko,  którzy oprócz wykańczania przygotowanych  dobę wcześniej prac florystycznych, ochoczo odpowiadali na pytania, które zadawali oglądający.  Wyjaśniali technikę wykonania poszczególnych prac, zdradzali również zasady  postępowania z materiałem roślinnym, tym samy poszerzając wiedzę  florystyczną  statystycznego Kowalskiego. Właśnie takie pokazy florystyczne, powinny być częściej organizowane w stosunku do zamkniętej grupy osób ze środowiska florystycznego, którzy doskonalą dzięki  nim  własny warsztat, proszę mnie źle nie zrozumieć, one również są bardzo potrzebne, ale to inny target.  Im więcej przytoczony statystyczny Kowalski,  będzie miał styczności ze sztuką florystyczną, tym częściej będzie po nią sięgał.  To na edukację pokoleń powinni postawić floryści, a korzyści z tej  edukacji dla środowiska florystycznego będą nieocenione.  Zamykać się w hermetycznym  kręgu branżowym i tworzyć  sztukę dla sztuki nikomu na dobre nie wyjdzie. Ile to razy słyszałem, że Polacy mało kupują kwiatów i są tradycjonalistami. Rynek florystyczny gwałtownie się zmienia,  a my floryści, chcąc przetrwać jako grupa zawodowa,  przede wszystkim powinniśmy postawić na wspomnianą przeze mnie edukację.

Wracając do pokazu, który odbył się w miejscowości Silna na ponad hektarowym polu  lawendy, należącym do Iwony Piechoty, mogę powiedzieć, że na mapie Polski pojawiło się nowe, pachnące miejsce propagowania florystyki przed duże F.  Według planów właścicielki, za rok impreza będzie miała znacznie większy rozmach. Trzymam za słowo i zapraszam do galerii zdjęć wykonanych prac . Do zobaczenia za rok.